Rano jak codziennie obudził mnie dźwięk budzika - 6:45. Dlaczego nastawiłam go sobie tak wcześnie... Ugh... No cóż, ale dzisiaj nic nie zmieni mojego humoru. Za jakiś tydzień mnie tu nie będzie... Jak ja się cieszę. Dobra, odechciało mi się spać. Która to godzina? 7:01. Ok, już wstaję. Poszłam do łazienki przemyłam twarz i umyłam zęby. Z szafy wybrałam sobie cienką sukienkę w kwiatki i jeasową kurteczkę z rękawami 3/4.. Zrobiłam lekki makijaż i byłam gotowa. Zeszłam na dół do jadalni, gdzie siedzieli i jedli już rodzice.
- Cześć - przywitałam się i zaczęłam jeść - a tak w to kiedy lecimy do Londynu? - zapytałam.
- Zmiana planów. Możemy lecieć jak Patryk wróci, czyli tak za 3 dni, bo on będzie po jutrze, a wszystko mamy już załatwione - poinformowała mnie mama.
- Aaaaaaa... jak fajnie! Dobra to ja będę lecieć, papatki.
- Ok, to idź już, papa.
Ubrałam buty i wyszłam z domu, a że miałam kilka minut drogi do szkoły to postanowiłam pójść pieszo. Dzisiaj był 30 marzec, ale jak na ten miesiąc było bardzo cieplutko.
Pod szkołą, na parkingu było duże zbiegowisko - ktoś znowu przyjechał nowiutkim autkiem, najlepszej firmy, bla... bla...
Ja jak zwykle poszłam do szafki i wyjęłam z niej książki. Czekaj, czekaj... Dzisiaj nie widziałam Agaty, czy dzień może być piękni...
- O, popatrzcie kto nas odwiedził - dobiegł do mnie jej głos,a już myślałam że będzie tak fajnie - co się tak szczerzysz?
- Dlatego że za kilka dni nie będę musiała cię już oglądać - odpowiedziałam jej i uśmiechnęłam się szeroko.
- Zmieniasz szkołę tylko dlatego, że Dominika zdradziła twój sekrecik?
- Nie, nie dlatego. Przeprowadzam się i to nie z waszego powodu.
- Posłuchałaś moich rad i przeprowadzasz się na wieś?
- Nie, do Londynu.
- A, w prawdzie po co cię o to pytam, przecież będę miała spokój - powiedziała i odwróciła się odchodząc.
Lekcje zleciały mi dość szybko.
Do domu wróciłam o 15:30. Zjadłam obiad i od razu poszłam do swojego pokoju się przebrać. Wybrałam legginsy i szarą bluzeczkę z nadrukiem.
Nie chciałam sobie psuć humoru wchodząc na facebooka, twittera i inne, dlatego postanowiłam, że zacznę czytać nową książkę.Czytanie przerwałam po jakichś trzech godzinach. Przeczytałam już 1/3 książki. Jak skończę ją całą to będę musiała pooglądać sobie film na jej podstawie.
Odrobiłam zadanie... nie miałam dużo, kilka zadań z matmy, j. polskiego i j. angielskiego. Angielski szedł mi najlepiej w szkole, natomiast z biologią miałam straszny problem.
Gdy spojrzałam na zegarek była 21:14. Może zadzwonię do Patryka... Weszłam w ikonkę skype, ale brat był niedostępny. No cóż... trudno. Zadzwonię do niego jutro. Zeszłam więc na dół, w salonie siedzieli rodzice i oglądali jakiś teleturniej. Przysiadłam się do nich. Trochę porozmawialiśmy i nastała godzina 22:37.
- Dobra, ja lecę spać. Dobranoc - powiedziałam, gdy kolejny raz ziewałam.
- Dobranoc, córciu - powiedziałam mama i przytuliła mnie.
- Kolorowych snów - tato uśmiechnął się.
Zabrałam z szafy swoją piżamę. W łazience zmyłam makijaż i wzięłam prysznic. Gdy już byłam przebrana i gdy, oczy same już mi się zamykały, wskoczyłam do łóżka i zasnęłam.
czwartek, 9 kwietnia 2015
Rozdział 1
Wracałam do domu bardzo zdenerwowana. Nie chcę więcej chodzić do tej szkoły...
- Julka to ty? - krzyknęła mama gdy weszłam do domu.
- Nie mamo, włamywacz który ma nasze klucze - powiedziałam i uśmiechnęłam się. Weszłam do kuchni gdzie stała moja rodzicielka i coś gotowała. Podeszłam do niej i pocałowałam w policzek.
Moja mama była ładną kobietą. Miała śliczne szaro-niebieskie oczy, długie jasne włosy, była szczupła, miała swoje studio taneczne. Kiedyś była mistrzynią polski w tańcu.
- Gdzie jest tato? - zapytałam.
- Pojechał do firmy, ma coś ważnego do załatwienia, a co? - odpowiedziała mi pytaniem.
- Nic takiego, tylko jak wróci to muszę z wami porozmawiać.
- Ok Julciu, to zawołam cię.
- A co tak ładnie pachnie? - skojarzyło mi się to z moją ulubioną potrawą - Czy to nie czasami Chili Con Carne?
- Zgadłaś, robię to z myślą o tobie - powiedziała i uśmiechnęła się.
- Dzięki, mamuś. To ja idę do siebie, odrobię lekcje, może pooglądam jakiś film - powiedziałam i weszłam na górę. Otworzyłam drzwi do swojego pokoju i rozglądnełam się.
Mój pokój nie był mały, ale nie też taki duży. Miał ściany w kolorze miętowy i ciemne panele. Na środku stało podwójne łóżko, po jego obu stronach szafki nocne w kolorze paneli. Po prawej stronie od drzwi stała duża szafa na ciuchy i półka na książki - czasami jak się nudzę to czytam. Po lewej stronie stało biurko, na nim był laptop, później były drzwi prowadzłce na balkon, okno. W rogach pokoju miałam lusterko i jakieś większe kwiatki. Ogólnie lubiłam swój pokój. Spędzałam w nim większość czasu, gdy byłam w domu.
Rzuciłam torbę na łóżko i włączyłam laptop. Wyciągnęłam książki i zaczęłam odrabiać zadanie. Jak ja nie chcę chodzić do tej szkoły... porozmawiam o tym rodzicami dzisiaj wieczorem. Później sprawdziłam Twittera, Facebooka na którym jakiś szkolny "przystojniak" do mnie napisał, Aska na którym znowu były jakieś pytania co do plotek, które rozsiały Dominika z Agatą. Nic nowego... Sprawdziłam godzinę, była już 17:46. Jak ten czas szybko zleciał. Włączyłam sobie jakiś film, który miałam pooglądać od dawna. Pooglądałam już jakąś połowę filmu...
- Julka, tata już wrócił - usłyszałam krzyk mojej rodzicielki.
- Już idę - odkrzyknęłam, wyłączyłam film i zeszłam na dół.
W salonie przed telewizorem siedzieli moi rodzice. Podeszłam do taty i przytuliłam go. Był on wysokim, przystojnym mężczyzną. Miał ładne brązowe oczy, ciemne włosy, lekki zarost.
- Słyszałem, że coś od nas chciałaś - powiedział tata, pewnie był bardzo ciekawy tego co chciałam im powiedzieć.
- Tak, tylko że to trochę poważna sprawa - powiedziałam i usiadłam w fotelu przed nimi.
- Dobrze to mów, my z mamą też mamy ci coś do powiedzenia - ciekawe co chcieli mi powiedzieć.
- Bo ja bym chciała zmienić szkołę. Już w niej dłużej nie wytrzymam, dzisiaj się dowiedziałam, że Dominika przyjaźniła się ze mną tylko dlatego, że Agata jej kazała. Taka sama sytuacja była z Olgą i Moniką. Tylko one wygadały te moje mniejsze sekrety, Dominika te większe, a teraz cała szkoła się że mnie śmieje... - uff... w końcu im to powiedziałam.
- Dobrze - odpowiedział mi tato - możesz zmienić szkołę.
- Cooooo? Zgodziłeś się tak szybko? Nie ma w tym jakiegoś haczyka? Nie będę musiała robić czegoć czego nie chcę? - byłam bardzo zdziwiona i pozytywnie zaskoczona.
- Nie, nie będziesz, to się właśnie dobrze złożyło, że chcesz zmienić szkołę. Otwieram właśnie nowe biuro w Londynie, i chciałem byśmy się tam przeprowadzili. Było by mi łatwiej nim kierować. Tu mam już swoich zaufanych ludzi.
- Ale kiedy mamy się do tego Londynu przeprowadzić? - byłam ciekawa, ponieważ to biuro trzeba będzie bardziej rozkręcić, wybudować te hotele, zatrudnić pracowników i takie tam.
- Jakoś gdzieś tak może za tydzień, dwa - odpowiedział mi tata.
- Tak szybko? Ale jak w tym czasie zatrudnisz pracowników, kupimy dom i zapiszesz mnie do szkoły? A co z budową hoteli? - ciekawa jestem jak w pół miesiąca to wszystko załatwimy.
- Właściwie to trzeba tylko potwierdzić ci tam szkołę, pożegnać się tu z wszystkimi i możemy lecieć. Hotele już są, bo kupiłem kilka większych budynków i przerobiłem je. Pracowników też już zatruiłem.
- Aaaaaaa... Będę mieszkać w Londynie, będę mieszkać w Londynie - skakałam po całym pokoju, śpiewałam i przytulałam rodziców - a Patryk jedzie z nami? - zapytałam.
- Tak, wie już o tym i się zgodził.
Patryk to mój brat bliźniak, jest starszy o 5 minut i z tego powodu strasznie się wymądrza, ale to mój brat i chodź częściej się kłucimy niż się przytulamy, to kocham go. Jest on wyższy ode mnie jakieś pół głowy, jest przystojny, ma super fryzurę i taką boską klatę... Kto wie, może gdyby nie był moim bratem... Czekaj Julka... STOP! To przecież to mój braciszek, którego tak uwielbiam wkurzać. Patryk nie chodzi do tego samego liceum co ja. On kocha sport i musiał się zapisać do szkoły sportowej. Ale teraz go nie ma... Czekaj... Czekaj...
- Patryk przecież już 4 dni jest na tym wyjeździe sportowym, to jak on wie o przeprowadzce? - wychodzi na to że jemu powiedzieli wcześniej lub przez telefon, ale wątpię.
- No wiesz Julka, my wiedzieliśmy, jak zależy ci na podróży do Londynu. Patrykowi powiedzieliśmy o tym jakiś tydzień temu.Ale to nie było jeszcze takie pewne i gdyby nie wypaliło byłabyś zła... - powiedział tato.
- No, a kiedy wiedzieliście na 100%, że polecimy?
- Pamiętasz jak dzisiaj mówiłam ci, że tata ma ważną sprawę do załatwienia? - zapytała mama, a ja pokiwałam głową.
- Właśnie na tym spotkaniu, się to potwierdziło - powiedział mi tato.
- No dobra, ok. Pooglądamy może jakiś film? - zapytałam.
- A jaki byś chciała?
- Nie wiem... Albo dobra idę do pokoju, zadzwonię do Patryka lub przeczytam jakąś książkę.
- Tylko tam zaraz się o coś nie pokłućcie - powiedziała mama i pigroziła mi palcem.
- Mamo, my przecież potrafimy normalnie rozmawiać. Nie kłucimy się przecież codziennie. Jesteśmy normalnym rodzeństwem.
- Taaak, na pewno - zaśmiał się, a tato jej zawtórował.
Poszłam na górę i zanim weszłam do pokoju sprawdziłam godzinę - 21:37. Nie była to godzina o której chodzę spać, więc włączyłam skype i zadzwoniłam do brata. Odebrał po kilku sygnałami.
- Witaj, moja najukochańsza, najulubieńsza siostro, którą kocham ponad życie... - yhm, powiedział to tak dziwnie, więc wybuchłam głośnym śmiechem.
- No hej, moja ulubiona Patrycjo. Kocham cię, Patko.
- Julka, pacz co zrobiłaś, zepsułaś ten cały nasz romantyczny nastrój...
- Hahahaha... Też cię kocham braciszku. Co tam u ciebie słychać? - zapytałam, hamując śmiech.
- Mieliśmy dzisiaj trzy mecze i wszystkie wygraliśmy - powiedział i wypiął dumnie pierś.
- Ale ty na pewno nie strzeliłeś ani jednej bramki...
- Ej, sis, co ty. Cztery bramki, strzeliłem cztery bramki. Odpowiadam już na twoje kolejne pytanie, nie, to nie były samobóje.
- Wiem wierzę ci, Patrysiu. A co sądzisz o tej przeprowadzce?
- Ja tam się cieszę. Wiesz podszkolę swoją grę w piłkę w jakieją super szkole, ty będziesz miała dużo przyjaciół, będziemy chodzić największe imprezy, ale jak nam się nie spodoba to za 4 miesiące będziemy pełnoletni i się przeprowadzimy - Jezu, ale się rozgadał... - A ty Jul co o tym sądzisz?
- Przecież wiesz jak ja kocham Londyn. To powinieneś wiedzieć.
- Tak, pamiętam, moja kochana siostrzyczko.
Z Patrykiem gadaliśmy jeszcze trochę, ale musiał zakończyć naszą rozmowę ponieważ jego koledzy z którymi był w pokoju, chcieli spać - to którą to godzina, że Maciek i Adam byli śpiący? 0:14. Serio? Oj, bracie zaszaleliśmy... Poszłam się więc umyć i padłam na łóżko, od razu zasypiając.
wtorek, 7 kwietnia 2015
Prolog
Jak ja ich wszystkich nienawidzę, kolejna dziewczyna przyjaźniła się że mną tylko dlatego że mam bogatych rodziców. Jezu, przecież to nie moje pieniądze. Zdarzyło mi się to już kilka razy. Myślałam że ona będzie normalna, ale nie... Wcześniej gdy nie byliśmy zbyt bogaci, nikt nie zwracał na mnie uwagi, bo po co?
Nie miałam wtedy zbyt dużo znajomych, można powiedzieć że prawie w cale. A przyjaciele? Miałam tylko jedną przyjaciółkę. Nazywała się Magda. Dlaczego miałam? Gdy skończyliśmy podstawówkę wyjechała do Anglii i straciłyśmy kontakt. W drugim roku gimnazjum tata założył własną sieć hoteli i szybko stały się jednymi z najlepszych. Dziewczyny chciały się że mną przyjaźnić, a chłopcy zwracali na mnie większą uwagę niż wcześniej, tylko dlatego że miałam kasę. Nie zwracałam na to uwagi, do czasu...
Miał na imię Olek, był wysoki, przystojny, wysportowany. Pewnego dnia zaprosił mnie do kina. Zgodziłam się, bo dlaczego nie? Było super, po miesiącu byliśmy już parą, ale na pewnej imprezie dowiedziałam się że założył się z kolegami by mnie w sobie rozkochać. Założyli się o stówę.
Z dziewczynami było podobnie, na początku była Agata - szkolna "gwiazda". Wydawała się miła, ale pozory mylą. Zaufałam jej, zaczęłam jej się zwierzać, a ona później to rozgadywała po całej szkole. Były później jeszcze dwie, a teraz Dominika. Była nowa i Agata kazała jej robić to samo co ona wcześniej, bo byłaby źle traktowana przez tych popularnych. Nie zdziwiło by mnie to tak bardzo, gdyby była bogatsza - tylko bogate dziewczyny chciały się przyjaźnić ze mną dla kasy. Dominika wydawała się normalna, przyjacielska, można było jej zaufać... Ale cóż...
Opowiadam tu o sobie, a zapomniałam się przedstawić... A więc mam na imię Julia, mam 17 lat i mieszkam w Warszawie.
Bohaterowie
Imię: Julia (Jul, Juliusz)
Nazwisko: Kasprzak
Wiek: 17 lat
Data urodzenia: 17 maj 1998
Pochodzenie: Warszawa, Polska
Imię: Magda (Maggie)
Nazwisko: Nowak
Wiek: 17 lat
Data urodzenia: 21 październik 1998
Pochodzenie: Warszawa, Polska
Najlepsza przyjaciółka Julki.
Przeprowadziła się do Anglii i ich kontakt się urwał.
Przeprowadziła się do Anglii i ich kontakt się urwał.
Imię: Patryk (Patric, Pati)
Nazwisko: Kasprzak
Wiek: 17 lat
Data urodzenia: 17 maj 1998
Pochodzenie: Warszawa, Polska
Brat bliźniak Julki.
Imię: Laura
Nazwisko: Kasprzak
Wiek: 38 lat
Data urodzenia: 16 wrzesień 1977
Mama Julii i Patryka.
Imię: Tomasz
Nazwisko: Kasprzak
Wiek: 40 lat
Data urodzenia: 18 marzec 1975
Pochodzenie: Warszawa, Polska
Tata Julii i Patryka.
Kolejni bohaterowie będą dodawani z pojawieniem się w rozdziałach.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




