czwartek, 9 kwietnia 2015
Rozdział 1
Wracałam do domu bardzo zdenerwowana. Nie chcę więcej chodzić do tej szkoły...
- Julka to ty? - krzyknęła mama gdy weszłam do domu.
- Nie mamo, włamywacz który ma nasze klucze - powiedziałam i uśmiechnęłam się. Weszłam do kuchni gdzie stała moja rodzicielka i coś gotowała. Podeszłam do niej i pocałowałam w policzek.
Moja mama była ładną kobietą. Miała śliczne szaro-niebieskie oczy, długie jasne włosy, była szczupła, miała swoje studio taneczne. Kiedyś była mistrzynią polski w tańcu.
- Gdzie jest tato? - zapytałam.
- Pojechał do firmy, ma coś ważnego do załatwienia, a co? - odpowiedziała mi pytaniem.
- Nic takiego, tylko jak wróci to muszę z wami porozmawiać.
- Ok Julciu, to zawołam cię.
- A co tak ładnie pachnie? - skojarzyło mi się to z moją ulubioną potrawą - Czy to nie czasami Chili Con Carne?
- Zgadłaś, robię to z myślą o tobie - powiedziała i uśmiechnęła się.
- Dzięki, mamuś. To ja idę do siebie, odrobię lekcje, może pooglądam jakiś film - powiedziałam i weszłam na górę. Otworzyłam drzwi do swojego pokoju i rozglądnełam się.
Mój pokój nie był mały, ale nie też taki duży. Miał ściany w kolorze miętowy i ciemne panele. Na środku stało podwójne łóżko, po jego obu stronach szafki nocne w kolorze paneli. Po prawej stronie od drzwi stała duża szafa na ciuchy i półka na książki - czasami jak się nudzę to czytam. Po lewej stronie stało biurko, na nim był laptop, później były drzwi prowadzłce na balkon, okno. W rogach pokoju miałam lusterko i jakieś większe kwiatki. Ogólnie lubiłam swój pokój. Spędzałam w nim większość czasu, gdy byłam w domu.
Rzuciłam torbę na łóżko i włączyłam laptop. Wyciągnęłam książki i zaczęłam odrabiać zadanie. Jak ja nie chcę chodzić do tej szkoły... porozmawiam o tym rodzicami dzisiaj wieczorem. Później sprawdziłam Twittera, Facebooka na którym jakiś szkolny "przystojniak" do mnie napisał, Aska na którym znowu były jakieś pytania co do plotek, które rozsiały Dominika z Agatą. Nic nowego... Sprawdziłam godzinę, była już 17:46. Jak ten czas szybko zleciał. Włączyłam sobie jakiś film, który miałam pooglądać od dawna. Pooglądałam już jakąś połowę filmu...
- Julka, tata już wrócił - usłyszałam krzyk mojej rodzicielki.
- Już idę - odkrzyknęłam, wyłączyłam film i zeszłam na dół.
W salonie przed telewizorem siedzieli moi rodzice. Podeszłam do taty i przytuliłam go. Był on wysokim, przystojnym mężczyzną. Miał ładne brązowe oczy, ciemne włosy, lekki zarost.
- Słyszałem, że coś od nas chciałaś - powiedział tata, pewnie był bardzo ciekawy tego co chciałam im powiedzieć.
- Tak, tylko że to trochę poważna sprawa - powiedziałam i usiadłam w fotelu przed nimi.
- Dobrze to mów, my z mamą też mamy ci coś do powiedzenia - ciekawe co chcieli mi powiedzieć.
- Bo ja bym chciała zmienić szkołę. Już w niej dłużej nie wytrzymam, dzisiaj się dowiedziałam, że Dominika przyjaźniła się ze mną tylko dlatego, że Agata jej kazała. Taka sama sytuacja była z Olgą i Moniką. Tylko one wygadały te moje mniejsze sekrety, Dominika te większe, a teraz cała szkoła się że mnie śmieje... - uff... w końcu im to powiedziałam.
- Dobrze - odpowiedział mi tato - możesz zmienić szkołę.
- Cooooo? Zgodziłeś się tak szybko? Nie ma w tym jakiegoś haczyka? Nie będę musiała robić czegoć czego nie chcę? - byłam bardzo zdziwiona i pozytywnie zaskoczona.
- Nie, nie będziesz, to się właśnie dobrze złożyło, że chcesz zmienić szkołę. Otwieram właśnie nowe biuro w Londynie, i chciałem byśmy się tam przeprowadzili. Było by mi łatwiej nim kierować. Tu mam już swoich zaufanych ludzi.
- Ale kiedy mamy się do tego Londynu przeprowadzić? - byłam ciekawa, ponieważ to biuro trzeba będzie bardziej rozkręcić, wybudować te hotele, zatrudnić pracowników i takie tam.
- Jakoś gdzieś tak może za tydzień, dwa - odpowiedział mi tata.
- Tak szybko? Ale jak w tym czasie zatrudnisz pracowników, kupimy dom i zapiszesz mnie do szkoły? A co z budową hoteli? - ciekawa jestem jak w pół miesiąca to wszystko załatwimy.
- Właściwie to trzeba tylko potwierdzić ci tam szkołę, pożegnać się tu z wszystkimi i możemy lecieć. Hotele już są, bo kupiłem kilka większych budynków i przerobiłem je. Pracowników też już zatruiłem.
- Aaaaaaa... Będę mieszkać w Londynie, będę mieszkać w Londynie - skakałam po całym pokoju, śpiewałam i przytulałam rodziców - a Patryk jedzie z nami? - zapytałam.
- Tak, wie już o tym i się zgodził.
Patryk to mój brat bliźniak, jest starszy o 5 minut i z tego powodu strasznie się wymądrza, ale to mój brat i chodź częściej się kłucimy niż się przytulamy, to kocham go. Jest on wyższy ode mnie jakieś pół głowy, jest przystojny, ma super fryzurę i taką boską klatę... Kto wie, może gdyby nie był moim bratem... Czekaj Julka... STOP! To przecież to mój braciszek, którego tak uwielbiam wkurzać. Patryk nie chodzi do tego samego liceum co ja. On kocha sport i musiał się zapisać do szkoły sportowej. Ale teraz go nie ma... Czekaj... Czekaj...
- Patryk przecież już 4 dni jest na tym wyjeździe sportowym, to jak on wie o przeprowadzce? - wychodzi na to że jemu powiedzieli wcześniej lub przez telefon, ale wątpię.
- No wiesz Julka, my wiedzieliśmy, jak zależy ci na podróży do Londynu. Patrykowi powiedzieliśmy o tym jakiś tydzień temu.Ale to nie było jeszcze takie pewne i gdyby nie wypaliło byłabyś zła... - powiedział tato.
- No, a kiedy wiedzieliście na 100%, że polecimy?
- Pamiętasz jak dzisiaj mówiłam ci, że tata ma ważną sprawę do załatwienia? - zapytała mama, a ja pokiwałam głową.
- Właśnie na tym spotkaniu, się to potwierdziło - powiedział mi tato.
- No dobra, ok. Pooglądamy może jakiś film? - zapytałam.
- A jaki byś chciała?
- Nie wiem... Albo dobra idę do pokoju, zadzwonię do Patryka lub przeczytam jakąś książkę.
- Tylko tam zaraz się o coś nie pokłućcie - powiedziała mama i pigroziła mi palcem.
- Mamo, my przecież potrafimy normalnie rozmawiać. Nie kłucimy się przecież codziennie. Jesteśmy normalnym rodzeństwem.
- Taaak, na pewno - zaśmiał się, a tato jej zawtórował.
Poszłam na górę i zanim weszłam do pokoju sprawdziłam godzinę - 21:37. Nie była to godzina o której chodzę spać, więc włączyłam skype i zadzwoniłam do brata. Odebrał po kilku sygnałami.
- Witaj, moja najukochańsza, najulubieńsza siostro, którą kocham ponad życie... - yhm, powiedział to tak dziwnie, więc wybuchłam głośnym śmiechem.
- No hej, moja ulubiona Patrycjo. Kocham cię, Patko.
- Julka, pacz co zrobiłaś, zepsułaś ten cały nasz romantyczny nastrój...
- Hahahaha... Też cię kocham braciszku. Co tam u ciebie słychać? - zapytałam, hamując śmiech.
- Mieliśmy dzisiaj trzy mecze i wszystkie wygraliśmy - powiedział i wypiął dumnie pierś.
- Ale ty na pewno nie strzeliłeś ani jednej bramki...
- Ej, sis, co ty. Cztery bramki, strzeliłem cztery bramki. Odpowiadam już na twoje kolejne pytanie, nie, to nie były samobóje.
- Wiem wierzę ci, Patrysiu. A co sądzisz o tej przeprowadzce?
- Ja tam się cieszę. Wiesz podszkolę swoją grę w piłkę w jakieją super szkole, ty będziesz miała dużo przyjaciół, będziemy chodzić największe imprezy, ale jak nam się nie spodoba to za 4 miesiące będziemy pełnoletni i się przeprowadzimy - Jezu, ale się rozgadał... - A ty Jul co o tym sądzisz?
- Przecież wiesz jak ja kocham Londyn. To powinieneś wiedzieć.
- Tak, pamiętam, moja kochana siostrzyczko.
Z Patrykiem gadaliśmy jeszcze trochę, ale musiał zakończyć naszą rozmowę ponieważ jego koledzy z którymi był w pokoju, chcieli spać - to którą to godzina, że Maciek i Adam byli śpiący? 0:14. Serio? Oj, bracie zaszaleliśmy... Poszłam się więc umyć i padłam na łóżko, od razu zasypiając.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Się zaciekawiłam! Nie no mówię serio fajne ja osobiście wolę jak jest bardziej szczegółowo pisana historia ale nie jest źle niektóre blogi co dwie sekundy błędy i błędy
OdpowiedzUsuńPS SORRY ZA BŁEDY
- April
Się zaciekawiłam! Nie no mówię serio fajne ja osobiście wolę jak jest bardziej szczegółowo pisana historia ale nie jest źle niektóre blogi co dwie sekundy błędy i błędy
OdpowiedzUsuńPS SORRY ZA BŁEDY
- April