Kolejnego dnia zbudziłam się o 9:15, ale postanowiłam, że sobie po leże może z 15 minut...
- Julia, wstawaj na śniadanie - usłyszałam wołanie mamy.
- I po moich planach - mruknęłam do siebie - Już idę, tylko się ubiorę - krzyknęłam, by mama mogła mnie usłyszeć.
Podesłać do szafy, tak mam w niej ubrania, ponoć rodzice mi jakieś kupili. Wybrałam jakąś bluzkę, szare jeansy i vansy. Włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam lekki makijaż.
- Patryyyyk... Chodź do mojego pokoju - krzyknęłam.
- Cooooo chcesz? - zapytał, gdy wszedł do mojego pokoju.
- Oprowadzisz mnie po domu? Proszę, proszę, pro...
- Dobra, tylko przestań. Chodź... - powiedział i zaczął swoją wycieczkę.
To tak... Na górze jest 6 pokoi... Mój, Patryka, sypialnia rodziców, pokój gościnny, gabinet i łazienka. Na dole są kuchnia, jadalnia i duży salon razem połączone, łazienka i mały przedpokój.
- Wycieczkę czas zakończyć. Chodź na śniadanie - usiedliśmy do stółu, wzięłam sobie 3 naleśniki z truskawkami i polewą malinową.
- I jak tam? - zapytał tato.
- Powiem wam, że dom jest bardzo ładny. Jest też podobny do tego w Polsce - zaczęłam.
- Tak, razem z mamą chcieliśmy by taki był - odpowiedział mi tato.
- A co z pokojami, podobają wam się? - tym razem zapytała się rodzicielka.
- Tak, Julka ma podobny do tego starego. Ja mam całkiem inny, ale mi się podoba.
- Mam jeszcze pewne informacje, dla was, w sprawie szkoły.
- Jakie? - Taa... Patryk i jego ciekawość.
- Z racji że teraz jest maj i zostały wam jeszcze niecałe 2 miesiące szkoły, to ten materiał do końca roku nauczycie się sami. Później będziecie pisać jakiś tam sprawdzian i tyle.
- To do szkoły idziemy dopiero we wrześniu?
- Tak, Patryk.
- A wy kiedy idziecie do pracy?
- Mamy miesiąc urlopu - poinformowała nas nasza rodzicielka - Jak chcecie to możecie gdzieś wyjść. Na przykład pozwiedzać, poszukać jakieś dobre miejsce do wagarowania. Co tam wolicie.
- To co robimy, bracie?
- Jak to co? Idziemy na miasto.
- Ok, poczekaj pójdę tylko po kasę i telefon - jak powiedziałam tak i zrobiłam.
Patryk zamówił taksówkę, która przyjechała gdzieś po 25 minutach. Takim sposobem po godzinie byliśmy w centrum Londynu.
- Pati, chodź. Będziemy zwiedzać.
- To jak robimy? Najpierw Big Ben, później idziemy nad Tamizę, dalej London Eye, a następnie... może Galeria Handlowa?
- Taak. Ty zawsze wiesz co mi chodzi po głowie.
- To ta nasza bliźniacza telepatja - powiedział i zaczęliśmy się śmiać.
I zaczęliśmy zwiedzanie. Robiliśmy sobie dużo zdjęć, jakieś śmieszne filmiki, dużo się śmialiśmy. Patryk jest świetnym bratem, są takie dni jak dzisiaj, czyli wcale się nie kłócimy. Zdarzają się też takie dni gdy kłócimy się co chwilkę. Szczerze mówiąc nie lubię tych dni, gdy się kłócimy, ale ja jak i Patryk jesteśmy bardzo uparci.
- Chodź... Pójdziemy prosto i po jakichś 10 minutach będziemy w Galerii - powiedział i zaczęliśmy iść.
- Ja jestem ciekawa skąd ty masz takie informacje...
- No wiesz Google Maps i te sprawy.
Tak jak Patryk mówił... albo może mapa pokazała... Mniejsza z tym. Po 15 minutach staliśmy przed Galerią. Jest na prawdę duża.
- Jul, idziemy najpierw coś zjeść.
- Okej, to jak... KFC, McDonald's, czy..
- McDonald's. To jak? Co wybieramy?
Po krótkiej naradzie zamówienie zostało złożone. Wybrałam stolik w rogu przy oknie, a brat za chwilę przyszedł z moim jedzeniem.
- Ile masz kasy na zakupy? - zapytałam przy okazji zajadając frytka.
- Nie wiem... Jakoś tak 200.
Zjedliśmy i zaczęliśmy chodzić po różnych sklepach. Przymierzyliśmy baaardzo dużo ubrań, robiliśmy sobie pokazy mody. Kupiłam sobie kilka sukienek, vansy, kilka bluzek i bluzę. Patryk kupił sobie trochę mniej. Do domu wróciliśmy z dużą ilością toreb.
- Jesteśmy - krzyknął braciszek, gdy weszliśmy do domu.
- Tylko dlaczego tak późno? - zapytała mama.
- A która jest godzina? - popatrzyłam na zegarek - serio już 20:30? - No troszkę się zasiedzieliśmy.
- Mogliście nas o tym przynajmniej poinformować. No ale dobra... połóżcie te zakupy w pokojach i chodźcie na kolację.
- Okej. A co jest na kolację?
- Wiesz... Zamówiliśmy pizzę.
- To ia idę na górę. Patryk idziesz?
- Tak. Daj, wezmę twoje zakupy - Oo jaki milutki jest dzisiaj dla mnie...
Brat zabrał zakupy i przed moim pokojem mi je oddał. Ja, gdy tylko weszłam do pokoju rzuciłam wszystko na łóżko. Otworzyłam walizkę, wybrałam jakieś wygodne ubrania i poszłam do łazienki się odświeżyć.
I have one wish
niedziela, 7 czerwca 2015
Rozdział 4
Rano gdy się obudziłam wszystko mnie bolało...
- Już nigdy nie śpię na kanapie. Brat, wstawaj. Leżysz mi na ręce.
- To dlatego tak źle mi się spało. Dobra Julek, ja idę się ogarnąć.
- To ja też. Poczekaj... Powiedz mi która godzina, bo zostawiłam telefon na górze.
- Jest... Cooo? O matko... Jest 13:36. Jezu, chyba nigdy do tej godziny nie spałem.
- Hahaha, no to zaszaleliśmy...
- Takie są skutki chodzenia spać 4:15 - powiedział i poszedł sobie.
Oczywiście poranna toaleta i lekki makijaż. Ubrałam się w czarne jeansy, zieloną bluzkę i tego samego koloru trampki. Na dole rodzice już jedli, a Patryka jeszcze nie było.
- Cześć, wam. Smacznego.
- Dziękuję, Juleczko - odpowiedziała mi mama.
- Co tam wczoraj robiliście z Patrykiem? - to pytanie było od taty.
- To co zawsze. Pizza, filmy i spanie na kanapie, zawszę mówię, że już nigdy na niej nie będę spała, ale i tak zawsze jest to samo - powiedziałam i załamałam się.
- Hej, ludziska - po schodach zbiegł Patryk - Jul ja idę za chwilę pożegnać się że znajomymi, idziesz ze mną? - zwrócił się do mnie.
- Mogę iść, bo nawet nie mam co robić.
- To dawaj jemy i idziemy.
Po jakichś 15 minutach zjedliśmy i wyszliśmy z domu. Brat mówił, że mają się spotkać w parku, a to jakieś 15/20 minut.
- Patrycjo, a kto będzie?
- Na pewno Adam i Daria - o, jak fajnie - Maciek może przyjdzie, Ola, Dominik, Ulka, sam jeszcze nie wiem kto będzie.
Po 18 minutach byliśmy już w parku. Tak jak Patryk mówił, byli jego wszyscy znajomi.
- O Julka, przyszłaś z Patrykiem. Właśnie miałam do niego napisać by cię ze sobą zabrał - powiedziała mi Daria. To z nią dogadywałam się chyba najlepiej.
- A wiesz, zaprosił mnie. To dlaczego miałam nie skorzystać?
- No właśnie, dobrze mówisz - poparła mnie Ola.
Pogadaliśmy chwilę o szkole, później oni pytali o szkołę w Anglii, szczegóły związane z przeprowadzką. Następnie wspominali dawne czasy i jakieś śmieszne przygody. Niestety musieliśmy wracać, ponieważ była już 17:15. Pożegnanie było najgorsze. Wszyscy płakaliśmy, przytulaliśmy się i obiecaliśmy sobie, że kiedyś na pewno się jeszcze spotkamy.
Do domu wróciliśmy o 17:30, lot mamy o 20:30 więc mamy jeszcze trochę czasu.
- Patryk, ja idę do siebie.
- Ok, ja może też pójdę.
Gdy weszłam do siebie, włączyłam laptop, przeglądnęłam różne strony i zaczęłam oglądać film.
- Juliuszu, wstawaj. Za chwilkę wyjeżdżamy - byłam na wpół śpiąca, ale dobrze słyszałam co mówi.
- Za chwilkę... Daj mi jeszcze 5 minut - i zaczęłam układać się do spania.
- Czy ty mnie nie słyszy, czy coś ci się pomieszało? Za chwilę wyjeżdżamy.
- No dobra... Weź zapakuj laptopa i tą książkę co leży na półce. A ja idę do łazienki.
Ogarnęłam się, czyli przemyłam twarz i poprawiłam włosy i makijaż
- Długo jeszcze będziesz w tej łazience? Zaraz się spóźnimy... - usłyszałam krzyk mamy
- Już idę. - odkrzyknęłam jej i zbiegłam po schodach - Wiesz mamo, trochę szkoda stąd wyjeżdżać. Będzie m brakować tego domu i Polski...
- Wiem Julka, mi też - powiedziała wsiadając do samochodu, ja wsiadłam zaraz za nią, po chwili auto ruszyło.
- Nie będziemy sprzedawać tego domu, może ktoś tu jeszcze kiedyś wróci - powiedział tato.
- Możemy go na przykład wynająć, nie będzie stał bezczynnie. Ktoś na pewno o niego zadba - powiedział Patryk. Był on bardzo przywiązany do tego domu.
- Dobry pomysł, co ty o tym sądzisz Adam? - zapytała mama taty.
- Wiesz co Gosia, właśnie nad tym myślałem, ale nie byłem pewien czy się zgodzicie.
- Zgadzamy się. Możesz dać ogłoszenie - powiedziałam i uśmiechnęłam się - A, jeszcze jedno... Jak wygląda ten dom w Londynie?
- Zobaczysz, ale jestem pewna, że ci się spodoba - powiedziała mama.
- Jak ty tak mówisz, to pewnie prawda - mamy z moją mamą podobny gust, taki bardziej nowoczesny. Postanowiłam posłuchać sobie muzykę, więc wzięłam mojego iPhon'a i słuchawki, które wsadziłam do uszu.
- Juliusz, przyjechaliśmy na lotnisko, wysiadaj.
- Dziękuję Pati za informacje.
Godzinę później siedziałam już w samolocie. Dlaczego mój brat siedzi obok mnie?! Chyba umrę przez te 2 godziny. Masakra...
- Jul, masz może coś słodkiego?
- Wydaje mi się, że mam jakiegoś batonika. Czekaj... - w torbie znalazłam snicers'a - Mam a co?
- Dałabyś mi pół... - te jego maślane oczka - Proszę Julka.
- Dobra... ale, jak przylecimy na miejsce to mi coś kupisz...
- Okej, zgadzam się - obiecał, na moją twarz wkradł się mały uśmiech.
- To masz - odłamałam i dałam mu 1/3 batonika..
- Ej, nie tak się umawialiśmy... Jak ja cię nie lub...
- Jezu, zamknie się już - powiedziałam, założyłam słuchawki i włączyłam sobie muzykę.
- PROSZĘ ZAPIĄĆ PASY, ZARAZ LĄDUJEMY - usłyszałam głos w głośnikach.
- Pati, która jest godzina? - taa, też tak nazywam swojego brata.
- No w Polsce 22:24, ale w Anglii 21:24. A co?
- Nic, nic. Tak tylko pytałam.
Gdy wysiedliśmy z samolotu, odebraliśmy walizki, wysiedliśmy do taksówki i przyjechaliśmy pod nasz nowy dom, była już 22:18. Trochę już minęło.
Dom był trochę podobny do tego w Polsce, tylko był większy.
- Chcecie teraz zobaczyć dom, czy pokazać wam wasze pokoje i pójdziecie spać? - zapytała mama, gdy weszliśmy do domu.
Po samym wejściu można było zobaczyć, że dom jest bardzo nowoczesny, ale też trochę podobny do tego w Polsce.
- To bierzcie swoje walizki i chodźcie, zaprowadzę was - powiedział tata.
Wyszłyśmy do drugiego przedpokoju, który był większy, były w nim schody prowadzące na górę, puste półki, na których będą później jakieś zdjęcia, pamiątki.
- Jak coś to tam jest salon, a tam kuchnia. Jutro sobie zobaczycie, ale mówię wam to po to byście wiedzieli gdzie jutro pójść - pokazał i powiedział nam tata.
- To teraz prowadź do naszych pokojów i do łazienki - powiedział Patryk.
- Dobrze, a co do łazienek, to macie swoje.
- Jej... jak fajnie. Nie będę musiała czekać 5 godzin zanim Patryk ułoży sobie grzywkę - zachwycałam się.
- Taa, mówi to dziewczyna, która spędza w łazience tylko 5 minut - wyczuliście ten sarkazm?
- Dobra, gdzie są te pokoje?
- Ty Julka masz te ostatnie drzwi po prawej, a ty Patryk przed ostatnie po lewej.
- To, dobranoc. Pa - powiedziałam i ruszyłam do swojego pokoju.
Mój pokój był bardzo podobny do tego starego... miętowy, duże łóżko, tylko podłoga była jasna.
Walizkę zostawiłam przy łóżku, ale wcześniej wyciągnęłam z niej piżamę. Poszłam do łazienki, która była bardzo ładna, nie za duża, w jasnych kolorach. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i poszłam do swojego pokoju. Zasnąłem gdy tylko położyłam się na łóżku.
- Już nigdy nie śpię na kanapie. Brat, wstawaj. Leżysz mi na ręce.
- To dlatego tak źle mi się spało. Dobra Julek, ja idę się ogarnąć.
- To ja też. Poczekaj... Powiedz mi która godzina, bo zostawiłam telefon na górze.
- Jest... Cooo? O matko... Jest 13:36. Jezu, chyba nigdy do tej godziny nie spałem.
- Hahaha, no to zaszaleliśmy...
- Takie są skutki chodzenia spać 4:15 - powiedział i poszedł sobie.
Oczywiście poranna toaleta i lekki makijaż. Ubrałam się w czarne jeansy, zieloną bluzkę i tego samego koloru trampki. Na dole rodzice już jedli, a Patryka jeszcze nie było.
- Cześć, wam. Smacznego.
- Dziękuję, Juleczko - odpowiedziała mi mama.
- Co tam wczoraj robiliście z Patrykiem? - to pytanie było od taty.
- To co zawsze. Pizza, filmy i spanie na kanapie, zawszę mówię, że już nigdy na niej nie będę spała, ale i tak zawsze jest to samo - powiedziałam i załamałam się.
- Hej, ludziska - po schodach zbiegł Patryk - Jul ja idę za chwilę pożegnać się że znajomymi, idziesz ze mną? - zwrócił się do mnie.
- Mogę iść, bo nawet nie mam co robić.
- To dawaj jemy i idziemy.
Po jakichś 15 minutach zjedliśmy i wyszliśmy z domu. Brat mówił, że mają się spotkać w parku, a to jakieś 15/20 minut.
- Patrycjo, a kto będzie?
- Na pewno Adam i Daria - o, jak fajnie - Maciek może przyjdzie, Ola, Dominik, Ulka, sam jeszcze nie wiem kto będzie.
Po 18 minutach byliśmy już w parku. Tak jak Patryk mówił, byli jego wszyscy znajomi.
- O Julka, przyszłaś z Patrykiem. Właśnie miałam do niego napisać by cię ze sobą zabrał - powiedziała mi Daria. To z nią dogadywałam się chyba najlepiej.
- A wiesz, zaprosił mnie. To dlaczego miałam nie skorzystać?
- No właśnie, dobrze mówisz - poparła mnie Ola.
Pogadaliśmy chwilę o szkole, później oni pytali o szkołę w Anglii, szczegóły związane z przeprowadzką. Następnie wspominali dawne czasy i jakieś śmieszne przygody. Niestety musieliśmy wracać, ponieważ była już 17:15. Pożegnanie było najgorsze. Wszyscy płakaliśmy, przytulaliśmy się i obiecaliśmy sobie, że kiedyś na pewno się jeszcze spotkamy.
Do domu wróciliśmy o 17:30, lot mamy o 20:30 więc mamy jeszcze trochę czasu.
- Patryk, ja idę do siebie.
- Ok, ja może też pójdę.
Gdy weszłam do siebie, włączyłam laptop, przeglądnęłam różne strony i zaczęłam oglądać film.
- Juliuszu, wstawaj. Za chwilkę wyjeżdżamy - byłam na wpół śpiąca, ale dobrze słyszałam co mówi.
- Za chwilkę... Daj mi jeszcze 5 minut - i zaczęłam układać się do spania.
- Czy ty mnie nie słyszy, czy coś ci się pomieszało? Za chwilę wyjeżdżamy.
- No dobra... Weź zapakuj laptopa i tą książkę co leży na półce. A ja idę do łazienki.
Ogarnęłam się, czyli przemyłam twarz i poprawiłam włosy i makijaż
- Długo jeszcze będziesz w tej łazience? Zaraz się spóźnimy... - usłyszałam krzyk mamy
- Już idę. - odkrzyknęłam jej i zbiegłam po schodach - Wiesz mamo, trochę szkoda stąd wyjeżdżać. Będzie m brakować tego domu i Polski...
- Wiem Julka, mi też - powiedziała wsiadając do samochodu, ja wsiadłam zaraz za nią, po chwili auto ruszyło.
- Nie będziemy sprzedawać tego domu, może ktoś tu jeszcze kiedyś wróci - powiedział tato.
- Możemy go na przykład wynająć, nie będzie stał bezczynnie. Ktoś na pewno o niego zadba - powiedział Patryk. Był on bardzo przywiązany do tego domu.
- Dobry pomysł, co ty o tym sądzisz Adam? - zapytała mama taty.
- Wiesz co Gosia, właśnie nad tym myślałem, ale nie byłem pewien czy się zgodzicie.
- Zgadzamy się. Możesz dać ogłoszenie - powiedziałam i uśmiechnęłam się - A, jeszcze jedno... Jak wygląda ten dom w Londynie?
- Zobaczysz, ale jestem pewna, że ci się spodoba - powiedziała mama.
- Jak ty tak mówisz, to pewnie prawda - mamy z moją mamą podobny gust, taki bardziej nowoczesny. Postanowiłam posłuchać sobie muzykę, więc wzięłam mojego iPhon'a i słuchawki, które wsadziłam do uszu.
- Juliusz, przyjechaliśmy na lotnisko, wysiadaj.
- Dziękuję Pati za informacje.
Godzinę później siedziałam już w samolocie. Dlaczego mój brat siedzi obok mnie?! Chyba umrę przez te 2 godziny. Masakra...
- Jul, masz może coś słodkiego?
- Wydaje mi się, że mam jakiegoś batonika. Czekaj... - w torbie znalazłam snicers'a - Mam a co?
- Dałabyś mi pół... - te jego maślane oczka - Proszę Julka.
- Dobra... ale, jak przylecimy na miejsce to mi coś kupisz...
- Okej, zgadzam się - obiecał, na moją twarz wkradł się mały uśmiech.
- To masz - odłamałam i dałam mu 1/3 batonika..
- Ej, nie tak się umawialiśmy... Jak ja cię nie lub...
- Jezu, zamknie się już - powiedziałam, założyłam słuchawki i włączyłam sobie muzykę.
- PROSZĘ ZAPIĄĆ PASY, ZARAZ LĄDUJEMY - usłyszałam głos w głośnikach.
- Pati, która jest godzina? - taa, też tak nazywam swojego brata.
- No w Polsce 22:24, ale w Anglii 21:24. A co?
- Nic, nic. Tak tylko pytałam.
Gdy wysiedliśmy z samolotu, odebraliśmy walizki, wysiedliśmy do taksówki i przyjechaliśmy pod nasz nowy dom, była już 22:18. Trochę już minęło.
Dom był trochę podobny do tego w Polsce, tylko był większy.
- Chcecie teraz zobaczyć dom, czy pokazać wam wasze pokoje i pójdziecie spać? - zapytała mama, gdy weszliśmy do domu.
Po samym wejściu można było zobaczyć, że dom jest bardzo nowoczesny, ale też trochę podobny do tego w Polsce.
- To bierzcie swoje walizki i chodźcie, zaprowadzę was - powiedział tata.
Wyszłyśmy do drugiego przedpokoju, który był większy, były w nim schody prowadzące na górę, puste półki, na których będą później jakieś zdjęcia, pamiątki.
- Jak coś to tam jest salon, a tam kuchnia. Jutro sobie zobaczycie, ale mówię wam to po to byście wiedzieli gdzie jutro pójść - pokazał i powiedział nam tata.
- To teraz prowadź do naszych pokojów i do łazienki - powiedział Patryk.
- Dobrze, a co do łazienek, to macie swoje.
- Jej... jak fajnie. Nie będę musiała czekać 5 godzin zanim Patryk ułoży sobie grzywkę - zachwycałam się.
- Taa, mówi to dziewczyna, która spędza w łazience tylko 5 minut - wyczuliście ten sarkazm?
- Dobra, gdzie są te pokoje?
- Ty Julka masz te ostatnie drzwi po prawej, a ty Patryk przed ostatnie po lewej.
- To, dobranoc. Pa - powiedziałam i ruszyłam do swojego pokoju.
Mój pokój był bardzo podobny do tego starego... miętowy, duże łóżko, tylko podłoga była jasna.
Walizkę zostawiłam przy łóżku, ale wcześniej wyciągnęłam z niej piżamę. Poszłam do łazienki, która była bardzo ładna, nie za duża, w jasnych kolorach. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i poszłam do swojego pokoju. Zasnąłem gdy tylko położyłam się na łóżku.
Rozdział 3
Dzisiaj jest 1 kwietnia - prima aprilis, sobota oraz powrót Patryka. Zrobię mu taki kawał, już mam mały pomysł.
Była już 14:28, a brat miał być jakoś tak koło 15. Miałam jeszcze trochę czasu więc poszłam do siebie i zaczęłam czytać książkę.
- Hej, siostra! - krzyknął Patryk gdy wszedł do pokoju.
- Patryk - pisnęłam i przytuliłam go - już jutro lecimy do Londynu. Pożegnałeś się z wszystkimi?
- Taa. Adam był smutny, a Daria nie chciała mnie puścić i się rozpłakała, może jutro się jeszcze spotkamy - Adam i Daria to są najlepsi przyjaciele mojego brata. Poznali się w szkole do której chodzi Patryk. Są parą, i są bardzo fajni, myślę że może moglibyśmy się zaprzyjaźnić ale widzę ich zbyt rzadko, bo mieszkają po drugiej stronie Warszawy.
- Szkoda mi ich trochę, stracą tak fajnego przyjaciela - powiedziałam i zrobiłam smutną minę.
- Już nie znajdą takiego super mnie.
- Hahahaha. Dobrze mówisz. Masz nawet fajnie ułożone włosy. Przyznaj się jak długo je układałeś? - powiedziałam i rozwaliłam mojemu bratu fryzurę.
- Ej, ej... Tak chcesz się bawić? Ok, sama tego chciałaś - powiedziawszy to zaczął mnie niemiłosiernie łaskotać. Wiedział bardzo dobrze że mam straszne łaskotki, wykorzystuje to bardzo często.
- Patryyyyk... przestań, przepraszam, już nie będę - mówiłam przez śmiech.
- Dobra, zlituję się na tobą. Ale zapamiętaj to był tylko pierwszy raz, drugiego nie będzie.
- Spoko... Bardzo jesteś głodna Patrycjo? - zaczęłam się śmiać sama z siebie.
- Znowu zaczynasz? - uniósł brew do góry - a co do pytania, to jestem głodny - wyraźnie zaznaczył ostatnie słowo.
- Okej, bracie. Chodźmy do kuchni tam coś może zrobimy do jedzenia - powiedziałam.
Zeszliśmy na dół, Patryk od razu pobiegł do lodówki.
- Mamy mleko, kilka jajek, ser, pomidora, olej. Co jemy?
- No oleju na pewno nie będę jadła... Wiesz co, mam pomysł. Zamów pizzę, ja idę do pokoju i włączę jakiś film, pooglądamy sobie.
- Siostra, pomimo twojej głupoty, czasami naprawdę masz fajne pomysły - No wiesz co?
- Ten mądry się znalazł - powiedziałam, a Patryka telefon zawibrował.
- Zaczekaj odbiorę - odszedł w drugi kąt kuchni, ale doskonale go słyszałam - No hej mamo... Tak, yhm... Siedzi sobie i mnie podsłuchuje - skąd on wiedział? - Cooooo?... No dobra, przekażę... Ok, to pa odwrócił się do mnie, miał jakąś taką dziwną minę...
- Co masz mi przekazać? - serio byłam ciekawa.
- Dzwoniła mama... i kazała ci powiedzieć, że jednak nie wyjeżdżamy do Anglii... Zostajemy w Polsce...
-Cooooooo? - Czułam jak wszystkie kolory odeszły mi z twarzy - To nie możliwe... Nieee... To nie jest prawda, powiedz że to nieprawda... Patryk, odezwij się...
- Hahahaha, pryma aprilis. Ty naprawdę uwierzyłaś w to, że można odwołać wyjazd tak z dnia na dzień? Oj, ty serio jesteś głupia...
- PATRYK!!! - wydarłam się - Nie masz życia... Idioto, wiesz jak się przestraszyłam? Mało co zawału nie dostałam - i zaczęłam go gonić po całym domu. Gdy już miałam się poddać, on poleciał jak długi - Hahahaha, ty niezdaro, hahaha - łaskotki nic by nie dały, bo on ich nie miał. Więc położyłam się na niego.
- Aaaaaaa, ludzie ratunku. Ona chce mnie zabić - zaczął się wydzierać.
- Ta ucisz się... Zaraz sąsiedzi zadzwonią na policję.
- No i dobrze. Zabiorą cię ze sobą i w końcu będę miał spokój - żeby zaraz ciebie nie zabrali.
- Taaak, bla, bla, bla. A tak w ogóle, mama dzwoniła specjalnie byś wykonał ten swój wyśmienity żart?
- Nie, mama dzwoniła po to by powiedzieć mi że razem z tatą wracają późno. Ale, dziękuję za ten super komplement - powiedział uśmiechając się.
- A tak w ogóle to gdzie oni są?
- Nie wiem, przywieźli mnie i chyba pojechali na jakąś kolację...
- Ok, to idź zadzwoń po tą pizzę. Ja idę do salonu.
Jak powiedziałam, tak i zrobiłam. Wybrałam jakiś pierwszy lepszy film i włączyłam. Która to godzina? Ok, 17:30.
- Patryyyyk, ja idę do pokoju dopakować kilka drobiazgów, tobie radzę to samo.
- Juliuszu, spokojnie. Przed wyjazdem spakowałem trochę ubrań, a przypominam ci że jutrzejszy lot mamy o 20:30. Więc spokojnie.
- Ok, jak chcesz, ale ja idę do siebie.
Poszłam do pokoju, wybrałam sobie ciuchy na jutro, spakowałam jakieś drobiazgi, czyli zdjęcia z Magdą, z Patrykiem, mam jeszcze jakieś z jego znajomymi, jakieś plakaty, pamiątki z różnych miejsc. Laptop i książkę, którą teraz czytam, postanowiłam spakować jutro. Poszłam jeszcze wziąć prysznic. Przebrałam się w moją piżamkę. W pewnym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi...
- Ja otworzę - krzyknął Patryk - Julka chodź, mamy pizzę.
- Już idę. Mmmm... jak pięknie pachnie - weszliśmy do salonu i włączyłam film.
Mieliśmy oglądać jeden film, ale zrobiliśmy sobie maraton filmowy. Wyszło na to, że zaspaliśmy na kanapie.
Była już 14:28, a brat miał być jakoś tak koło 15. Miałam jeszcze trochę czasu więc poszłam do siebie i zaczęłam czytać książkę.
- Hej, siostra! - krzyknął Patryk gdy wszedł do pokoju.
- Patryk - pisnęłam i przytuliłam go - już jutro lecimy do Londynu. Pożegnałeś się z wszystkimi?
- Taa. Adam był smutny, a Daria nie chciała mnie puścić i się rozpłakała, może jutro się jeszcze spotkamy - Adam i Daria to są najlepsi przyjaciele mojego brata. Poznali się w szkole do której chodzi Patryk. Są parą, i są bardzo fajni, myślę że może moglibyśmy się zaprzyjaźnić ale widzę ich zbyt rzadko, bo mieszkają po drugiej stronie Warszawy.
- Szkoda mi ich trochę, stracą tak fajnego przyjaciela - powiedziałam i zrobiłam smutną minę.
- Już nie znajdą takiego super mnie.
- Hahahaha. Dobrze mówisz. Masz nawet fajnie ułożone włosy. Przyznaj się jak długo je układałeś? - powiedziałam i rozwaliłam mojemu bratu fryzurę.
- Ej, ej... Tak chcesz się bawić? Ok, sama tego chciałaś - powiedziawszy to zaczął mnie niemiłosiernie łaskotać. Wiedział bardzo dobrze że mam straszne łaskotki, wykorzystuje to bardzo często.
- Patryyyyk... przestań, przepraszam, już nie będę - mówiłam przez śmiech.
- Dobra, zlituję się na tobą. Ale zapamiętaj to był tylko pierwszy raz, drugiego nie będzie.
- Spoko... Bardzo jesteś głodna Patrycjo? - zaczęłam się śmiać sama z siebie.
- Znowu zaczynasz? - uniósł brew do góry - a co do pytania, to jestem głodny - wyraźnie zaznaczył ostatnie słowo.
- Okej, bracie. Chodźmy do kuchni tam coś może zrobimy do jedzenia - powiedziałam.
Zeszliśmy na dół, Patryk od razu pobiegł do lodówki.
- Mamy mleko, kilka jajek, ser, pomidora, olej. Co jemy?
- No oleju na pewno nie będę jadła... Wiesz co, mam pomysł. Zamów pizzę, ja idę do pokoju i włączę jakiś film, pooglądamy sobie.
- Siostra, pomimo twojej głupoty, czasami naprawdę masz fajne pomysły - No wiesz co?
- Ten mądry się znalazł - powiedziałam, a Patryka telefon zawibrował.
- Zaczekaj odbiorę - odszedł w drugi kąt kuchni, ale doskonale go słyszałam - No hej mamo... Tak, yhm... Siedzi sobie i mnie podsłuchuje - skąd on wiedział? - Cooooo?... No dobra, przekażę... Ok, to pa odwrócił się do mnie, miał jakąś taką dziwną minę...
- Co masz mi przekazać? - serio byłam ciekawa.
- Dzwoniła mama... i kazała ci powiedzieć, że jednak nie wyjeżdżamy do Anglii... Zostajemy w Polsce...
-Cooooooo? - Czułam jak wszystkie kolory odeszły mi z twarzy - To nie możliwe... Nieee... To nie jest prawda, powiedz że to nieprawda... Patryk, odezwij się...
- Hahahaha, pryma aprilis. Ty naprawdę uwierzyłaś w to, że można odwołać wyjazd tak z dnia na dzień? Oj, ty serio jesteś głupia...
- PATRYK!!! - wydarłam się - Nie masz życia... Idioto, wiesz jak się przestraszyłam? Mało co zawału nie dostałam - i zaczęłam go gonić po całym domu. Gdy już miałam się poddać, on poleciał jak długi - Hahahaha, ty niezdaro, hahaha - łaskotki nic by nie dały, bo on ich nie miał. Więc położyłam się na niego.
- Aaaaaaa, ludzie ratunku. Ona chce mnie zabić - zaczął się wydzierać.
- Ta ucisz się... Zaraz sąsiedzi zadzwonią na policję.
- No i dobrze. Zabiorą cię ze sobą i w końcu będę miał spokój - żeby zaraz ciebie nie zabrali.
- Taaak, bla, bla, bla. A tak w ogóle, mama dzwoniła specjalnie byś wykonał ten swój wyśmienity żart?
- Nie, mama dzwoniła po to by powiedzieć mi że razem z tatą wracają późno. Ale, dziękuję za ten super komplement - powiedział uśmiechając się.
- A tak w ogóle to gdzie oni są?
- Nie wiem, przywieźli mnie i chyba pojechali na jakąś kolację...
- Ok, to idź zadzwoń po tą pizzę. Ja idę do salonu.
Jak powiedziałam, tak i zrobiłam. Wybrałam jakiś pierwszy lepszy film i włączyłam. Która to godzina? Ok, 17:30.
- Patryyyyk, ja idę do pokoju dopakować kilka drobiazgów, tobie radzę to samo.
- Juliuszu, spokojnie. Przed wyjazdem spakowałem trochę ubrań, a przypominam ci że jutrzejszy lot mamy o 20:30. Więc spokojnie.
- Ok, jak chcesz, ale ja idę do siebie.
Poszłam do pokoju, wybrałam sobie ciuchy na jutro, spakowałam jakieś drobiazgi, czyli zdjęcia z Magdą, z Patrykiem, mam jeszcze jakieś z jego znajomymi, jakieś plakaty, pamiątki z różnych miejsc. Laptop i książkę, którą teraz czytam, postanowiłam spakować jutro. Poszłam jeszcze wziąć prysznic. Przebrałam się w moją piżamkę. W pewnym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi...
- Ja otworzę - krzyknął Patryk - Julka chodź, mamy pizzę.
- Już idę. Mmmm... jak pięknie pachnie - weszliśmy do salonu i włączyłam film.
Mieliśmy oglądać jeden film, ale zrobiliśmy sobie maraton filmowy. Wyszło na to, że zaspaliśmy na kanapie.
czwartek, 9 kwietnia 2015
Rozdział 2
Rano jak codziennie obudził mnie dźwięk budzika - 6:45. Dlaczego nastawiłam go sobie tak wcześnie... Ugh... No cóż, ale dzisiaj nic nie zmieni mojego humoru. Za jakiś tydzień mnie tu nie będzie... Jak ja się cieszę. Dobra, odechciało mi się spać. Która to godzina? 7:01. Ok, już wstaję. Poszłam do łazienki przemyłam twarz i umyłam zęby. Z szafy wybrałam sobie cienką sukienkę w kwiatki i jeasową kurteczkę z rękawami 3/4.. Zrobiłam lekki makijaż i byłam gotowa. Zeszłam na dół do jadalni, gdzie siedzieli i jedli już rodzice.
- Cześć - przywitałam się i zaczęłam jeść - a tak w to kiedy lecimy do Londynu? - zapytałam.
- Zmiana planów. Możemy lecieć jak Patryk wróci, czyli tak za 3 dni, bo on będzie po jutrze, a wszystko mamy już załatwione - poinformowała mnie mama.
- Aaaaaaa... jak fajnie! Dobra to ja będę lecieć, papatki.
- Ok, to idź już, papa.
Ubrałam buty i wyszłam z domu, a że miałam kilka minut drogi do szkoły to postanowiłam pójść pieszo. Dzisiaj był 30 marzec, ale jak na ten miesiąc było bardzo cieplutko.
Pod szkołą, na parkingu było duże zbiegowisko - ktoś znowu przyjechał nowiutkim autkiem, najlepszej firmy, bla... bla...
Ja jak zwykle poszłam do szafki i wyjęłam z niej książki. Czekaj, czekaj... Dzisiaj nie widziałam Agaty, czy dzień może być piękni...
- O, popatrzcie kto nas odwiedził - dobiegł do mnie jej głos,a już myślałam że będzie tak fajnie - co się tak szczerzysz?
- Dlatego że za kilka dni nie będę musiała cię już oglądać - odpowiedziałam jej i uśmiechnęłam się szeroko.
- Zmieniasz szkołę tylko dlatego, że Dominika zdradziła twój sekrecik?
- Nie, nie dlatego. Przeprowadzam się i to nie z waszego powodu.
- Posłuchałaś moich rad i przeprowadzasz się na wieś?
- Nie, do Londynu.
- A, w prawdzie po co cię o to pytam, przecież będę miała spokój - powiedziała i odwróciła się odchodząc.
Lekcje zleciały mi dość szybko.
Do domu wróciłam o 15:30. Zjadłam obiad i od razu poszłam do swojego pokoju się przebrać. Wybrałam legginsy i szarą bluzeczkę z nadrukiem.
Nie chciałam sobie psuć humoru wchodząc na facebooka, twittera i inne, dlatego postanowiłam, że zacznę czytać nową książkę.Czytanie przerwałam po jakichś trzech godzinach. Przeczytałam już 1/3 książki. Jak skończę ją całą to będę musiała pooglądać sobie film na jej podstawie.
Odrobiłam zadanie... nie miałam dużo, kilka zadań z matmy, j. polskiego i j. angielskiego. Angielski szedł mi najlepiej w szkole, natomiast z biologią miałam straszny problem.
Gdy spojrzałam na zegarek była 21:14. Może zadzwonię do Patryka... Weszłam w ikonkę skype, ale brat był niedostępny. No cóż... trudno. Zadzwonię do niego jutro. Zeszłam więc na dół, w salonie siedzieli rodzice i oglądali jakiś teleturniej. Przysiadłam się do nich. Trochę porozmawialiśmy i nastała godzina 22:37.
- Dobra, ja lecę spać. Dobranoc - powiedziałam, gdy kolejny raz ziewałam.
- Dobranoc, córciu - powiedziałam mama i przytuliła mnie.
- Kolorowych snów - tato uśmiechnął się.
Zabrałam z szafy swoją piżamę. W łazience zmyłam makijaż i wzięłam prysznic. Gdy już byłam przebrana i gdy, oczy same już mi się zamykały, wskoczyłam do łóżka i zasnęłam.
- Cześć - przywitałam się i zaczęłam jeść - a tak w to kiedy lecimy do Londynu? - zapytałam.
- Zmiana planów. Możemy lecieć jak Patryk wróci, czyli tak za 3 dni, bo on będzie po jutrze, a wszystko mamy już załatwione - poinformowała mnie mama.
- Aaaaaaa... jak fajnie! Dobra to ja będę lecieć, papatki.
- Ok, to idź już, papa.
Ubrałam buty i wyszłam z domu, a że miałam kilka minut drogi do szkoły to postanowiłam pójść pieszo. Dzisiaj był 30 marzec, ale jak na ten miesiąc było bardzo cieplutko.
Pod szkołą, na parkingu było duże zbiegowisko - ktoś znowu przyjechał nowiutkim autkiem, najlepszej firmy, bla... bla...
Ja jak zwykle poszłam do szafki i wyjęłam z niej książki. Czekaj, czekaj... Dzisiaj nie widziałam Agaty, czy dzień może być piękni...
- O, popatrzcie kto nas odwiedził - dobiegł do mnie jej głos,a już myślałam że będzie tak fajnie - co się tak szczerzysz?
- Dlatego że za kilka dni nie będę musiała cię już oglądać - odpowiedziałam jej i uśmiechnęłam się szeroko.
- Zmieniasz szkołę tylko dlatego, że Dominika zdradziła twój sekrecik?
- Nie, nie dlatego. Przeprowadzam się i to nie z waszego powodu.
- Posłuchałaś moich rad i przeprowadzasz się na wieś?
- Nie, do Londynu.
- A, w prawdzie po co cię o to pytam, przecież będę miała spokój - powiedziała i odwróciła się odchodząc.
Lekcje zleciały mi dość szybko.
Do domu wróciłam o 15:30. Zjadłam obiad i od razu poszłam do swojego pokoju się przebrać. Wybrałam legginsy i szarą bluzeczkę z nadrukiem.
Nie chciałam sobie psuć humoru wchodząc na facebooka, twittera i inne, dlatego postanowiłam, że zacznę czytać nową książkę.Czytanie przerwałam po jakichś trzech godzinach. Przeczytałam już 1/3 książki. Jak skończę ją całą to będę musiała pooglądać sobie film na jej podstawie.
Odrobiłam zadanie... nie miałam dużo, kilka zadań z matmy, j. polskiego i j. angielskiego. Angielski szedł mi najlepiej w szkole, natomiast z biologią miałam straszny problem.
Gdy spojrzałam na zegarek była 21:14. Może zadzwonię do Patryka... Weszłam w ikonkę skype, ale brat był niedostępny. No cóż... trudno. Zadzwonię do niego jutro. Zeszłam więc na dół, w salonie siedzieli rodzice i oglądali jakiś teleturniej. Przysiadłam się do nich. Trochę porozmawialiśmy i nastała godzina 22:37.
- Dobra, ja lecę spać. Dobranoc - powiedziałam, gdy kolejny raz ziewałam.
- Dobranoc, córciu - powiedziałam mama i przytuliła mnie.
- Kolorowych snów - tato uśmiechnął się.
Zabrałam z szafy swoją piżamę. W łazience zmyłam makijaż i wzięłam prysznic. Gdy już byłam przebrana i gdy, oczy same już mi się zamykały, wskoczyłam do łóżka i zasnęłam.
Rozdział 1
Wracałam do domu bardzo zdenerwowana. Nie chcę więcej chodzić do tej szkoły...
- Julka to ty? - krzyknęła mama gdy weszłam do domu.
- Nie mamo, włamywacz który ma nasze klucze - powiedziałam i uśmiechnęłam się. Weszłam do kuchni gdzie stała moja rodzicielka i coś gotowała. Podeszłam do niej i pocałowałam w policzek.
Moja mama była ładną kobietą. Miała śliczne szaro-niebieskie oczy, długie jasne włosy, była szczupła, miała swoje studio taneczne. Kiedyś była mistrzynią polski w tańcu.
- Gdzie jest tato? - zapytałam.
- Pojechał do firmy, ma coś ważnego do załatwienia, a co? - odpowiedziała mi pytaniem.
- Nic takiego, tylko jak wróci to muszę z wami porozmawiać.
- Ok Julciu, to zawołam cię.
- A co tak ładnie pachnie? - skojarzyło mi się to z moją ulubioną potrawą - Czy to nie czasami Chili Con Carne?
- Zgadłaś, robię to z myślą o tobie - powiedziała i uśmiechnęła się.
- Dzięki, mamuś. To ja idę do siebie, odrobię lekcje, może pooglądam jakiś film - powiedziałam i weszłam na górę. Otworzyłam drzwi do swojego pokoju i rozglądnełam się.
Mój pokój nie był mały, ale nie też taki duży. Miał ściany w kolorze miętowy i ciemne panele. Na środku stało podwójne łóżko, po jego obu stronach szafki nocne w kolorze paneli. Po prawej stronie od drzwi stała duża szafa na ciuchy i półka na książki - czasami jak się nudzę to czytam. Po lewej stronie stało biurko, na nim był laptop, później były drzwi prowadzłce na balkon, okno. W rogach pokoju miałam lusterko i jakieś większe kwiatki. Ogólnie lubiłam swój pokój. Spędzałam w nim większość czasu, gdy byłam w domu.
Rzuciłam torbę na łóżko i włączyłam laptop. Wyciągnęłam książki i zaczęłam odrabiać zadanie. Jak ja nie chcę chodzić do tej szkoły... porozmawiam o tym rodzicami dzisiaj wieczorem. Później sprawdziłam Twittera, Facebooka na którym jakiś szkolny "przystojniak" do mnie napisał, Aska na którym znowu były jakieś pytania co do plotek, które rozsiały Dominika z Agatą. Nic nowego... Sprawdziłam godzinę, była już 17:46. Jak ten czas szybko zleciał. Włączyłam sobie jakiś film, który miałam pooglądać od dawna. Pooglądałam już jakąś połowę filmu...
- Julka, tata już wrócił - usłyszałam krzyk mojej rodzicielki.
- Już idę - odkrzyknęłam, wyłączyłam film i zeszłam na dół.
W salonie przed telewizorem siedzieli moi rodzice. Podeszłam do taty i przytuliłam go. Był on wysokim, przystojnym mężczyzną. Miał ładne brązowe oczy, ciemne włosy, lekki zarost.
- Słyszałem, że coś od nas chciałaś - powiedział tata, pewnie był bardzo ciekawy tego co chciałam im powiedzieć.
- Tak, tylko że to trochę poważna sprawa - powiedziałam i usiadłam w fotelu przed nimi.
- Dobrze to mów, my z mamą też mamy ci coś do powiedzenia - ciekawe co chcieli mi powiedzieć.
- Bo ja bym chciała zmienić szkołę. Już w niej dłużej nie wytrzymam, dzisiaj się dowiedziałam, że Dominika przyjaźniła się ze mną tylko dlatego, że Agata jej kazała. Taka sama sytuacja była z Olgą i Moniką. Tylko one wygadały te moje mniejsze sekrety, Dominika te większe, a teraz cała szkoła się że mnie śmieje... - uff... w końcu im to powiedziałam.
- Dobrze - odpowiedział mi tato - możesz zmienić szkołę.
- Cooooo? Zgodziłeś się tak szybko? Nie ma w tym jakiegoś haczyka? Nie będę musiała robić czegoć czego nie chcę? - byłam bardzo zdziwiona i pozytywnie zaskoczona.
- Nie, nie będziesz, to się właśnie dobrze złożyło, że chcesz zmienić szkołę. Otwieram właśnie nowe biuro w Londynie, i chciałem byśmy się tam przeprowadzili. Było by mi łatwiej nim kierować. Tu mam już swoich zaufanych ludzi.
- Ale kiedy mamy się do tego Londynu przeprowadzić? - byłam ciekawa, ponieważ to biuro trzeba będzie bardziej rozkręcić, wybudować te hotele, zatrudnić pracowników i takie tam.
- Jakoś gdzieś tak może za tydzień, dwa - odpowiedział mi tata.
- Tak szybko? Ale jak w tym czasie zatrudnisz pracowników, kupimy dom i zapiszesz mnie do szkoły? A co z budową hoteli? - ciekawa jestem jak w pół miesiąca to wszystko załatwimy.
- Właściwie to trzeba tylko potwierdzić ci tam szkołę, pożegnać się tu z wszystkimi i możemy lecieć. Hotele już są, bo kupiłem kilka większych budynków i przerobiłem je. Pracowników też już zatruiłem.
- Aaaaaaa... Będę mieszkać w Londynie, będę mieszkać w Londynie - skakałam po całym pokoju, śpiewałam i przytulałam rodziców - a Patryk jedzie z nami? - zapytałam.
- Tak, wie już o tym i się zgodził.
Patryk to mój brat bliźniak, jest starszy o 5 minut i z tego powodu strasznie się wymądrza, ale to mój brat i chodź częściej się kłucimy niż się przytulamy, to kocham go. Jest on wyższy ode mnie jakieś pół głowy, jest przystojny, ma super fryzurę i taką boską klatę... Kto wie, może gdyby nie był moim bratem... Czekaj Julka... STOP! To przecież to mój braciszek, którego tak uwielbiam wkurzać. Patryk nie chodzi do tego samego liceum co ja. On kocha sport i musiał się zapisać do szkoły sportowej. Ale teraz go nie ma... Czekaj... Czekaj...
- Patryk przecież już 4 dni jest na tym wyjeździe sportowym, to jak on wie o przeprowadzce? - wychodzi na to że jemu powiedzieli wcześniej lub przez telefon, ale wątpię.
- No wiesz Julka, my wiedzieliśmy, jak zależy ci na podróży do Londynu. Patrykowi powiedzieliśmy o tym jakiś tydzień temu.Ale to nie było jeszcze takie pewne i gdyby nie wypaliło byłabyś zła... - powiedział tato.
- No, a kiedy wiedzieliście na 100%, że polecimy?
- Pamiętasz jak dzisiaj mówiłam ci, że tata ma ważną sprawę do załatwienia? - zapytała mama, a ja pokiwałam głową.
- Właśnie na tym spotkaniu, się to potwierdziło - powiedział mi tato.
- No dobra, ok. Pooglądamy może jakiś film? - zapytałam.
- A jaki byś chciała?
- Nie wiem... Albo dobra idę do pokoju, zadzwonię do Patryka lub przeczytam jakąś książkę.
- Tylko tam zaraz się o coś nie pokłućcie - powiedziała mama i pigroziła mi palcem.
- Mamo, my przecież potrafimy normalnie rozmawiać. Nie kłucimy się przecież codziennie. Jesteśmy normalnym rodzeństwem.
- Taaak, na pewno - zaśmiał się, a tato jej zawtórował.
Poszłam na górę i zanim weszłam do pokoju sprawdziłam godzinę - 21:37. Nie była to godzina o której chodzę spać, więc włączyłam skype i zadzwoniłam do brata. Odebrał po kilku sygnałami.
- Witaj, moja najukochańsza, najulubieńsza siostro, którą kocham ponad życie... - yhm, powiedział to tak dziwnie, więc wybuchłam głośnym śmiechem.
- No hej, moja ulubiona Patrycjo. Kocham cię, Patko.
- Julka, pacz co zrobiłaś, zepsułaś ten cały nasz romantyczny nastrój...
- Hahahaha... Też cię kocham braciszku. Co tam u ciebie słychać? - zapytałam, hamując śmiech.
- Mieliśmy dzisiaj trzy mecze i wszystkie wygraliśmy - powiedział i wypiął dumnie pierś.
- Ale ty na pewno nie strzeliłeś ani jednej bramki...
- Ej, sis, co ty. Cztery bramki, strzeliłem cztery bramki. Odpowiadam już na twoje kolejne pytanie, nie, to nie były samobóje.
- Wiem wierzę ci, Patrysiu. A co sądzisz o tej przeprowadzce?
- Ja tam się cieszę. Wiesz podszkolę swoją grę w piłkę w jakieją super szkole, ty będziesz miała dużo przyjaciół, będziemy chodzić największe imprezy, ale jak nam się nie spodoba to za 4 miesiące będziemy pełnoletni i się przeprowadzimy - Jezu, ale się rozgadał... - A ty Jul co o tym sądzisz?
- Przecież wiesz jak ja kocham Londyn. To powinieneś wiedzieć.
- Tak, pamiętam, moja kochana siostrzyczko.
Z Patrykiem gadaliśmy jeszcze trochę, ale musiał zakończyć naszą rozmowę ponieważ jego koledzy z którymi był w pokoju, chcieli spać - to którą to godzina, że Maciek i Adam byli śpiący? 0:14. Serio? Oj, bracie zaszaleliśmy... Poszłam się więc umyć i padłam na łóżko, od razu zasypiając.
wtorek, 7 kwietnia 2015
Prolog
Jak ja ich wszystkich nienawidzę, kolejna dziewczyna przyjaźniła się że mną tylko dlatego że mam bogatych rodziców. Jezu, przecież to nie moje pieniądze. Zdarzyło mi się to już kilka razy. Myślałam że ona będzie normalna, ale nie... Wcześniej gdy nie byliśmy zbyt bogaci, nikt nie zwracał na mnie uwagi, bo po co?
Nie miałam wtedy zbyt dużo znajomych, można powiedzieć że prawie w cale. A przyjaciele? Miałam tylko jedną przyjaciółkę. Nazywała się Magda. Dlaczego miałam? Gdy skończyliśmy podstawówkę wyjechała do Anglii i straciłyśmy kontakt. W drugim roku gimnazjum tata założył własną sieć hoteli i szybko stały się jednymi z najlepszych. Dziewczyny chciały się że mną przyjaźnić, a chłopcy zwracali na mnie większą uwagę niż wcześniej, tylko dlatego że miałam kasę. Nie zwracałam na to uwagi, do czasu...
Miał na imię Olek, był wysoki, przystojny, wysportowany. Pewnego dnia zaprosił mnie do kina. Zgodziłam się, bo dlaczego nie? Było super, po miesiącu byliśmy już parą, ale na pewnej imprezie dowiedziałam się że założył się z kolegami by mnie w sobie rozkochać. Założyli się o stówę.
Z dziewczynami było podobnie, na początku była Agata - szkolna "gwiazda". Wydawała się miła, ale pozory mylą. Zaufałam jej, zaczęłam jej się zwierzać, a ona później to rozgadywała po całej szkole. Były później jeszcze dwie, a teraz Dominika. Była nowa i Agata kazała jej robić to samo co ona wcześniej, bo byłaby źle traktowana przez tych popularnych. Nie zdziwiło by mnie to tak bardzo, gdyby była bogatsza - tylko bogate dziewczyny chciały się przyjaźnić ze mną dla kasy. Dominika wydawała się normalna, przyjacielska, można było jej zaufać... Ale cóż...
Opowiadam tu o sobie, a zapomniałam się przedstawić... A więc mam na imię Julia, mam 17 lat i mieszkam w Warszawie.
Bohaterowie
Imię: Julia (Jul, Juliusz)
Nazwisko: Kasprzak
Wiek: 17 lat
Data urodzenia: 17 maj 1998
Pochodzenie: Warszawa, Polska
Imię: Magda (Maggie)
Nazwisko: Nowak
Wiek: 17 lat
Data urodzenia: 21 październik 1998
Pochodzenie: Warszawa, Polska
Najlepsza przyjaciółka Julki.
Przeprowadziła się do Anglii i ich kontakt się urwał.
Przeprowadziła się do Anglii i ich kontakt się urwał.
Imię: Patryk (Patric, Pati)
Nazwisko: Kasprzak
Wiek: 17 lat
Data urodzenia: 17 maj 1998
Pochodzenie: Warszawa, Polska
Brat bliźniak Julki.
Imię: Laura
Nazwisko: Kasprzak
Wiek: 38 lat
Data urodzenia: 16 wrzesień 1977
Mama Julii i Patryka.
Imię: Tomasz
Nazwisko: Kasprzak
Wiek: 40 lat
Data urodzenia: 18 marzec 1975
Pochodzenie: Warszawa, Polska
Tata Julii i Patryka.
Kolejni bohaterowie będą dodawani z pojawieniem się w rozdziałach.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




