niedziela, 7 czerwca 2015

Rozdział 4

Rano gdy się obudziłam wszystko mnie bolało...
- Już nigdy nie śpię na kanapie. Brat, wstawaj. Leżysz mi na ręce.
- To dlatego tak źle mi się spało. Dobra Julek, ja idę się ogarnąć.
- To ja też. Poczekaj... Powiedz mi która godzina, bo zostawiłam telefon na górze.
- Jest... Cooo? O matko... Jest 13:36. Jezu, chyba nigdy do tej godziny nie spałem.
- Hahaha, no to zaszaleliśmy...
- Takie są skutki chodzenia spać 4:15 - powiedział i poszedł sobie.
Oczywiście poranna toaleta i lekki  makijaż. Ubrałam się w czarne jeansy, zieloną bluzkę i tego samego koloru trampki. Na dole rodzice już jedli, a Patryka jeszcze nie było.
- Cześć, wam. Smacznego.
- Dziękuję, Juleczko - odpowiedziała mi mama.
- Co tam wczoraj robiliście z Patrykiem? - to pytanie było od taty.
- To co zawsze. Pizza, filmy i spanie na kanapie, zawszę mówię, że już nigdy na niej nie będę spała, ale i tak zawsze jest to samo - powiedziałam i załamałam się.
- Hej, ludziska - po schodach zbiegł Patryk - Jul ja idę za chwilę pożegnać się że znajomymi, idziesz ze mną? - zwrócił się do mnie.
- Mogę iść, bo nawet nie mam co robić.
- To dawaj jemy i idziemy.
Po jakichś 15 minutach zjedliśmy i wyszliśmy z domu. Brat mówił, że mają się spotkać w parku, a to jakieś 15/20 minut.
- Patrycjo, a kto będzie?
- Na pewno Adam i Daria - o, jak fajnie - Maciek może przyjdzie, Ola, Dominik, Ulka, sam jeszcze nie wiem kto będzie.
Po 18 minutach byliśmy już w parku. Tak jak Patryk mówił, byli jego wszyscy znajomi.
- O Julka, przyszłaś z Patrykiem. Właśnie miałam do niego napisać by cię ze sobą zabrał - powiedziała mi Daria. To z nią dogadywałam się chyba najlepiej.
- A wiesz, zaprosił mnie. To dlaczego miałam nie skorzystać?
- No właśnie, dobrze mówisz - poparła mnie Ola.
Pogadaliśmy chwilę o szkole, później oni pytali o szkołę w Anglii, szczegóły związane z przeprowadzką. Następnie wspominali dawne czasy i jakieś śmieszne przygody. Niestety musieliśmy wracać, ponieważ była już 17:15. Pożegnanie było najgorsze. Wszyscy płakaliśmy, przytulaliśmy się i obiecaliśmy sobie, że kiedyś na pewno się jeszcze spotkamy.
Do domu wróciliśmy o 17:30, lot mamy o 20:30 więc mamy jeszcze trochę czasu.
- Patryk, ja idę do siebie.
- Ok, ja może też pójdę.
Gdy weszłam do siebie, włączyłam laptop, przeglądnęłam różne strony i zaczęłam oglądać film.
- Juliuszu, wstawaj. Za chwilkę wyjeżdżamy - byłam na wpół śpiąca, ale dobrze słyszałam co mówi.
- Za chwilkę... Daj mi jeszcze 5 minut - i zaczęłam układać się do spania.
- Czy ty mnie nie słyszy, czy coś ci się pomieszało? Za chwilę wyjeżdżamy.
- No dobra... Weź zapakuj laptopa i tą książkę co leży na półce. A ja idę do łazienki.
Ogarnęłam się, czyli przemyłam twarz i poprawiłam włosy i makijaż
- Długo jeszcze będziesz w tej łazience? Zaraz się spóźnimy... - usłyszałam krzyk mamy
- Już idę. - odkrzyknęłam jej i zbiegłam po schodach - Wiesz mamo, trochę szkoda stąd wyjeżdżać. Będzie m brakować tego domu i Polski...
- Wiem Julka, mi też - powiedziała wsiadając do samochodu, ja wsiadłam zaraz za nią, po chwili auto ruszyło.
- Nie będziemy sprzedawać tego domu, może ktoś tu jeszcze kiedyś wróci - powiedział tato.
- Możemy go na przykład wynająć, nie będzie stał bezczynnie. Ktoś na pewno o niego zadba - powiedział Patryk. Był on bardzo przywiązany do tego domu.
- Dobry pomysł, co ty o tym sądzisz Adam? - zapytała mama taty.
- Wiesz co Gosia, właśnie nad tym myślałem, ale nie byłem pewien czy się zgodzicie.
- Zgadzamy się. Możesz dać ogłoszenie - powiedziałam i uśmiechnęłam się - A, jeszcze jedno... Jak wygląda ten dom w Londynie?
- Zobaczysz, ale jestem pewna, że ci się spodoba - powiedziała mama.
- Jak ty tak mówisz, to pewnie prawda - mamy z moją mamą podobny gust, taki bardziej nowoczesny. Postanowiłam posłuchać sobie muzykę, więc wzięłam mojego iPhon'a i słuchawki, które wsadziłam do uszu.
- Juliusz, przyjechaliśmy na lotnisko, wysiadaj.
- Dziękuję Pati za informacje.
Godzinę później siedziałam już w samolocie. Dlaczego mój brat siedzi obok mnie?! Chyba umrę przez te 2 godziny. Masakra...
- Jul, masz może coś słodkiego?
- Wydaje mi się, że mam jakiegoś batonika. Czekaj... - w torbie znalazłam snicers'a - Mam a co?
- Dałabyś mi pół... - te jego maślane oczka - Proszę Julka.
- Dobra... ale, jak przylecimy na miejsce to mi coś kupisz...
- Okej, zgadzam się - obiecał,  na moją twarz wkradł się mały uśmiech.
- To masz - odłamałam i dałam mu 1/3 batonika..
- Ej, nie tak się umawialiśmy... Jak ja cię nie lub...
- Jezu, zamknie się już - powiedziałam, założyłam słuchawki i włączyłam sobie muzykę.
- PROSZĘ ZAPIĄĆ PASY, ZARAZ LĄDUJEMY - usłyszałam głos w głośnikach.
- Pati, która jest godzina? - taa, też tak nazywam swojego brata.
- No w Polsce 22:24, ale w Anglii 21:24. A co?
- Nic, nic. Tak tylko pytałam.
Gdy wysiedliśmy z samolotu, odebraliśmy walizki, wysiedliśmy do taksówki i przyjechaliśmy pod nasz nowy dom, była już 22:18. Trochę już minęło.
Dom był trochę podobny do tego w Polsce, tylko był większy.
- Chcecie teraz zobaczyć dom, czy pokazać wam wasze pokoje i pójdziecie spać? - zapytała mama, gdy weszliśmy do domu.
Po samym wejściu można było zobaczyć, że dom jest bardzo nowoczesny, ale też trochę podobny do tego w Polsce.
- To bierzcie swoje walizki i chodźcie, zaprowadzę was - powiedział tata.
Wyszłyśmy do drugiego przedpokoju, który był większy, były w nim schody prowadzące na górę, puste półki, na których będą później jakieś zdjęcia, pamiątki.
- Jak coś to tam jest salon, a tam kuchnia. Jutro sobie zobaczycie, ale mówię wam to po to byście wiedzieli gdzie jutro pójść - pokazał i powiedział nam tata.
- To teraz prowadź do naszych  pokojów i do łazienki - powiedział Patryk.
- Dobrze, a co do łazienek, to macie swoje.
- Jej... jak fajnie. Nie będę musiała czekać 5 godzin zanim Patryk ułoży sobie grzywkę - zachwycałam się.
- Taa, mówi to dziewczyna, która spędza w łazience tylko 5 minut - wyczuliście ten sarkazm?
- Dobra, gdzie są te pokoje?
- Ty Julka masz te ostatnie drzwi po prawej, a ty Patryk przed ostatnie po lewej.
- To, dobranoc. Pa - powiedziałam i ruszyłam do swojego pokoju.
Mój pokój był bardzo podobny do tego starego... miętowy, duże łóżko, tylko podłoga była jasna.
Walizkę zostawiłam przy łóżku, ale wcześniej wyciągnęłam z niej piżamę. Poszłam do łazienki, która była bardzo ładna, nie za duża, w jasnych kolorach. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i poszłam do swojego pokoju. Zasnąłem gdy tylko położyłam się na łóżku.

2 komentarze:

  1. Yeah!!!! Supcio jest! Sorry,że tak krótko dziś
    - April

    OdpowiedzUsuń
  2. Yeah!!!! Supcio jest! Sorry,że tak krótko dziś
    - April

    OdpowiedzUsuń