niedziela, 7 czerwca 2015

Rozdział 3

Dzisiaj jest 1 kwietnia - prima aprilis, sobota oraz powrót Patryka. Zrobię mu taki kawał, już mam mały pomysł.
Była już 14:28, a brat miał być jakoś tak koło 15. Miałam jeszcze trochę czasu więc poszłam do siebie i zaczęłam czytać książkę.
- Hej, siostra! - krzyknął Patryk gdy wszedł do pokoju.
- Patryk - pisnęłam i przytuliłam go - już jutro lecimy do Londynu. Pożegnałeś się z wszystkimi?
- Taa. Adam był smutny, a Daria nie chciała mnie puścić i się rozpłakała, może jutro się jeszcze spotkamy -  Adam i Daria to są najlepsi przyjaciele mojego brata. Poznali się w szkole do której chodzi Patryk. Są parą, i są bardzo fajni, myślę że może moglibyśmy się zaprzyjaźnić ale widzę ich zbyt rzadko, bo mieszkają po drugiej stronie Warszawy.
- Szkoda mi ich trochę, stracą tak fajnego przyjaciela - powiedziałam i zrobiłam smutną minę.
- Już nie znajdą takiego super mnie.
- Hahahaha. Dobrze mówisz. Masz nawet fajnie ułożone włosy. Przyznaj się jak długo je układałeś? - powiedziałam i rozwaliłam mojemu bratu fryzurę.
- Ej, ej... Tak chcesz się bawić? Ok, sama tego chciałaś - powiedziawszy to zaczął mnie niemiłosiernie łaskotać. Wiedział bardzo dobrze że mam straszne łaskotki, wykorzystuje to bardzo często.
- Patryyyyk... przestań, przepraszam, już nie będę - mówiłam przez śmiech.
- Dobra, zlituję się na tobą. Ale zapamiętaj to był tylko pierwszy raz, drugiego nie będzie.
- Spoko... Bardzo jesteś głodna Patrycjo? - zaczęłam się śmiać sama z siebie.
- Znowu zaczynasz? - uniósł brew do góry - a co do pytania, to jestem głodny - wyraźnie zaznaczył ostatnie słowo.
- Okej, bracie. Chodźmy do kuchni tam coś może zrobimy do jedzenia - powiedziałam.
Zeszliśmy na dół, Patryk od razu pobiegł do lodówki.
- Mamy mleko, kilka jajek, ser, pomidora, olej. Co jemy?
- No oleju na pewno nie będę jadła... Wiesz co, mam pomysł. Zamów pizzę, ja idę do pokoju i włączę jakiś film, pooglądamy sobie.
- Siostra, pomimo twojej głupoty, czasami naprawdę masz fajne pomysły - No wiesz co?
- Ten mądry się znalazł - powiedziałam, a Patryka telefon zawibrował.
- Zaczekaj odbiorę - odszedł w drugi kąt kuchni, ale doskonale go słyszałam - No hej mamo... Tak, yhm... Siedzi sobie i mnie podsłuchuje - skąd on wiedział? - Cooooo?... No dobra, przekażę... Ok, to pa odwrócił się do mnie, miał jakąś taką dziwną minę...
- Co masz mi przekazać? - serio byłam ciekawa.
- Dzwoniła mama... i kazała ci powiedzieć, że jednak nie wyjeżdżamy do Anglii... Zostajemy w Polsce...
-Cooooooo? - Czułam jak wszystkie kolory odeszły mi z twarzy - To nie możliwe... Nieee... To nie jest prawda, powiedz że to nieprawda... Patryk, odezwij się...
- Hahahaha, pryma aprilis. Ty naprawdę uwierzyłaś w to, że można odwołać wyjazd tak z dnia na dzień? Oj, ty serio jesteś głupia...
- PATRYK!!! - wydarłam się - Nie masz życia... Idioto, wiesz jak się przestraszyłam? Mało co zawału nie dostałam - i zaczęłam go gonić po całym domu. Gdy już miałam się poddać, on poleciał jak długi - Hahahaha, ty niezdaro, hahaha - łaskotki nic by nie dały, bo on ich nie miał. Więc położyłam się na niego.
- Aaaaaaa, ludzie ratunku. Ona chce mnie zabić - zaczął się wydzierać.
- Ta ucisz się... Zaraz sąsiedzi zadzwonią na policję.
- No i dobrze. Zabiorą cię ze sobą i w końcu będę miał spokój - żeby zaraz ciebie nie zabrali.
- Taaak, bla, bla, bla. A tak w ogóle, mama dzwoniła specjalnie byś wykonał ten swój wyśmienity żart?
- Nie, mama dzwoniła po to by powiedzieć mi że razem z tatą wracają późno. Ale, dziękuję za ten super komplement - powiedział uśmiechając się.
- A tak w ogóle to gdzie oni są?
- Nie wiem, przywieźli mnie i chyba pojechali na jakąś kolację...
- Ok, to idź zadzwoń po tą pizzę. Ja idę do salonu.
Jak powiedziałam, tak i zrobiłam. Wybrałam jakiś pierwszy lepszy film i włączyłam. Która to godzina? Ok, 17:30.
- Patryyyyk, ja idę do pokoju dopakować kilka drobiazgów, tobie radzę to samo.
- Juliuszu, spokojnie. Przed wyjazdem spakowałem trochę ubrań, a przypominam ci że jutrzejszy lot mamy o 20:30. Więc spokojnie.
- Ok, jak chcesz, ale ja idę do siebie.
Poszłam do pokoju, wybrałam sobie ciuchy na jutro, spakowałam jakieś drobiazgi, czyli zdjęcia z Magdą, z Patrykiem, mam jeszcze jakieś z jego znajomymi, jakieś plakaty, pamiątki z różnych miejsc. Laptop i książkę, którą teraz czytam, postanowiłam spakować jutro. Poszłam jeszcze wziąć prysznic. Przebrałam się w moją piżamkę. W pewnym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi...
- Ja otworzę - krzyknął Patryk - Julka chodź, mamy pizzę.
- Już idę. Mmmm... jak pięknie pachnie - weszliśmy do salonu i włączyłam film.
Mieliśmy oglądać jeden film, ale zrobiliśmy sobie maraton filmowy. Wyszło na to, że zaspaliśmy na kanapie.

2 komentarze:

  1. Te rodzeństwo jest identyczne jak moje xD Kolejna rzecz, która upodabnia mnie do głównej bohaterki

    OdpowiedzUsuń
  2. Te rodzeństwo jest identyczne jak moje xD Kolejna rzecz, która upodabnia mnie do głównej bohaterki

    OdpowiedzUsuń