Kolejnego dnia zbudziłam się o 9:15, ale postanowiłam, że sobie po leże może z 15 minut...
- Julia, wstawaj na śniadanie - usłyszałam wołanie mamy.
- I po moich planach - mruknęłam do siebie - Już idę, tylko się ubiorę - krzyknęłam, by mama mogła mnie usłyszeć.
Podesłać do szafy, tak mam w niej ubrania, ponoć rodzice mi jakieś kupili. Wybrałam jakąś bluzkę, szare jeansy i vansy. Włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam lekki makijaż.
- Patryyyyk... Chodź do mojego pokoju - krzyknęłam.
- Cooooo chcesz? - zapytał, gdy wszedł do mojego pokoju.
- Oprowadzisz mnie po domu? Proszę, proszę, pro...
- Dobra, tylko przestań. Chodź... - powiedział i zaczął swoją wycieczkę.
To tak... Na górze jest 6 pokoi... Mój, Patryka, sypialnia rodziców, pokój gościnny, gabinet i łazienka. Na dole są kuchnia, jadalnia i duży salon razem połączone, łazienka i mały przedpokój.
- Wycieczkę czas zakończyć. Chodź na śniadanie - usiedliśmy do stółu, wzięłam sobie 3 naleśniki z truskawkami i polewą malinową.
- I jak tam? - zapytał tato.
- Powiem wam, że dom jest bardzo ładny. Jest też podobny do tego w Polsce - zaczęłam.
- Tak, razem z mamą chcieliśmy by taki był - odpowiedział mi tato.
- A co z pokojami, podobają wam się? - tym razem zapytała się rodzicielka.
- Tak, Julka ma podobny do tego starego. Ja mam całkiem inny, ale mi się podoba.
- Mam jeszcze pewne informacje, dla was, w sprawie szkoły.
- Jakie? - Taa... Patryk i jego ciekawość.
- Z racji że teraz jest maj i zostały wam jeszcze niecałe 2 miesiące szkoły, to ten materiał do końca roku nauczycie się sami. Później będziecie pisać jakiś tam sprawdzian i tyle.
- To do szkoły idziemy dopiero we wrześniu?
- Tak, Patryk.
- A wy kiedy idziecie do pracy?
- Mamy miesiąc urlopu - poinformowała nas nasza rodzicielka - Jak chcecie to możecie gdzieś wyjść. Na przykład pozwiedzać, poszukać jakieś dobre miejsce do wagarowania. Co tam wolicie.
- To co robimy, bracie?
- Jak to co? Idziemy na miasto.
- Ok, poczekaj pójdę tylko po kasę i telefon - jak powiedziałam tak i zrobiłam.
Patryk zamówił taksówkę, która przyjechała gdzieś po 25 minutach. Takim sposobem po godzinie byliśmy w centrum Londynu.
- Pati, chodź. Będziemy zwiedzać.
- To jak robimy? Najpierw Big Ben, później idziemy nad Tamizę, dalej London Eye, a następnie... może Galeria Handlowa?
- Taak. Ty zawsze wiesz co mi chodzi po głowie.
- To ta nasza bliźniacza telepatja - powiedział i zaczęliśmy się śmiać.
I zaczęliśmy zwiedzanie. Robiliśmy sobie dużo zdjęć, jakieś śmieszne filmiki, dużo się śmialiśmy. Patryk jest świetnym bratem, są takie dni jak dzisiaj, czyli wcale się nie kłócimy. Zdarzają się też takie dni gdy kłócimy się co chwilkę. Szczerze mówiąc nie lubię tych dni, gdy się kłócimy, ale ja jak i Patryk jesteśmy bardzo uparci.
- Chodź... Pójdziemy prosto i po jakichś 10 minutach będziemy w Galerii - powiedział i zaczęliśmy iść.
- Ja jestem ciekawa skąd ty masz takie informacje...
- No wiesz Google Maps i te sprawy.
Tak jak Patryk mówił... albo może mapa pokazała... Mniejsza z tym. Po 15 minutach staliśmy przed Galerią. Jest na prawdę duża.
- Jul, idziemy najpierw coś zjeść.
- Okej, to jak... KFC, McDonald's, czy..
- McDonald's. To jak? Co wybieramy?
Po krótkiej naradzie zamówienie zostało złożone. Wybrałam stolik w rogu przy oknie, a brat za chwilę przyszedł z moim jedzeniem.
- Ile masz kasy na zakupy? - zapytałam przy okazji zajadając frytka.
- Nie wiem... Jakoś tak 200.
Zjedliśmy i zaczęliśmy chodzić po różnych sklepach. Przymierzyliśmy baaardzo dużo ubrań, robiliśmy sobie pokazy mody. Kupiłam sobie kilka sukienek, vansy, kilka bluzek i bluzę. Patryk kupił sobie trochę mniej. Do domu wróciliśmy z dużą ilością toreb.
- Jesteśmy - krzyknął braciszek, gdy weszliśmy do domu.
- Tylko dlaczego tak późno? - zapytała mama.
- A która jest godzina? - popatrzyłam na zegarek - serio już 20:30? - No troszkę się zasiedzieliśmy.
- Mogliście nas o tym przynajmniej poinformować. No ale dobra... połóżcie te zakupy w pokojach i chodźcie na kolację.
- Okej. A co jest na kolację?
- Wiesz... Zamówiliśmy pizzę.
- To ia idę na górę. Patryk idziesz?
- Tak. Daj, wezmę twoje zakupy - Oo jaki milutki jest dzisiaj dla mnie...
Brat zabrał zakupy i przed moim pokojem mi je oddał. Ja, gdy tylko weszłam do pokoju rzuciłam wszystko na łóżko. Otworzyłam walizkę, wybrałam jakieś wygodne ubrania i poszłam do łazienki się odświeżyć.
Dawaj dalej kiedy nn? xD kocham Patryka
OdpowiedzUsuń- April